|
Bijapur
Po przybyciu do Bijapuru jakoś trudno było nam uwierzyć w potęgę tego sułtanatu, którą był w średniowieczu. W miasteczku wciąż zaprzęgi z konikami stanowią główny środek lokomocji dla turystów. Zagranicznych turystów niewielu, za bardzo dużo wycieczek szkolnych i turystów z Indii. Wszyscy bardzo serdecznie nas pozdrawiali i chcieli zrobić sobie z nami zdjęcia. Spotkaliśmy nawet turystów Rajastanu z miasteczka Puszkar (zdjęcie 1 przedstawia piękność Puszkaru). Jak miło było posłuchać, że w Puszkarze po staremu a hotel Park Plaza, w którym nocowałyśmy z koleżanką podczas pierwszego pobytu w Indiach, stoi jak stał. W trakcie rozmowy dowiedzieliśmy się, że do Bijapuru przyjechali sprzedać materiały bawełniane, ponieważ jest to duże centrum handlu bawełną. Chociaż bawełna była znana już cywilizacji w dolinie Indusu dopiero Mahatma Gandhi zaczął propagować czarkhe - zapomniany w czasach panowania Brytyjczyków, a znany od wieków kołowrotek do przędzenia bawełny. Gandhi zachęcał naród do używania go ażeby uniezależnić Indie od importu tkanin angielskich. Czakhrę w kształcie koła umieszczono w 1947 na narodowej fladze Indyjskiej. My nie wynajęliśmy zaprzęgu z konikiem, bo zaraz przy wejściu do mauzoleum Muhammada Adil-szaha, a zaczepił nas przewodnik, który patrząc po wieku mógł pamiętać czasy największej świetności Bijapuru. Zgodziliśmy się żeby nam pokazał miasto i za jego namową zwiedzanie meczetu zostawiliśmy na koniec wycieczki, aby móc podziwiać całe jego piękno w promieniach zachodzącego słońca. Zwiedzanie zaczęliśmy od panoramy na Malik-e Maidan(zdjęcie 2), którą najlepiej widać z murów obronnych. Mają one 10m wysokości, 96 okrągłych baszt i strażnice. Znajduje się też tu zabytkowa armata ważąca 55 ton (zdjęcie 3). Drogą na szczycie murów można okrążyć całe miasto ( 10 km). Koniecznie trzeba zobaczyć dwa włosy proroka w Asar Mahal, które podobno są prawdziwe. A Meczet Malika Dźahan prawdopodobnie został zbudowany tylko dla kobiet. Mauzoleum Ibrahima Rauzy (zdjęcie 4 i zdjęcie 5), w którym znajdują się złote zdobienia i malowidła, też okazało się na tyle ważne, że nasz przewodnik nie pozwolił nam go pominąć. Z kolei Haidar Burdżur ma pochyłe mury.... Do Gol Gumbad (zdjęcie 6 i zdjęcie 7) dotarliśmy na godzinę przed zamknięciem! Zachodzące słońce oświetlało jego mury, które przybrały pomarańczowy kolor. Całość wyglądała naprawdę majestatycznie. Nasz przewodnik też przeszedł siebie, wbiegliśmy wąskimi schodami na górną kondygnacje mauzoleum, która ma kształt kopuły. Przewodnik pobiegł w przeciwległy koniec i zaczął demonstrować nam telefonię, bo tak to nazywał. Najpierw zaczął mówić szeptem, głos wzmacniał się i był doskonale słyszalny tylko w naszym "rogu", potem klaskał, gniótł gazetę....potem przeszliśmy do następnych miejsc i to samo. Kopuła zbudowana jest w ten sposób, że dźwięki rozchodzą się określonymi "torami", trzeba znać te miejsca i można wówczas nawet szeptem rozmawiać między sobą a głos jest tak wyraźny jak gdyby rozmówca stał za plecami i co najważniejsze inni tego nie słyszą. Mauzoleum zostało zbudowane w 1650 roku. Składa się z pustego sześcianu o boku 60m, wzniesionego na platformie o boku 200m, posiada narożniki wzmocnione przez wieże o siedmiu piętrach. Powyżej wznosi się kopuła o średnicy ponad 40m, której sklepienie wewnętrzne ma 54m. Wokół mauzoleum jest urokliwy ogród (zdjęcie 8), niezwykły bo rabaty obsadzone są głownie roślinami egzotycznymi, kompozycje z kaktusów opuncji i ogromne palmy. Aż szkoda, że to już koniec naszej wycieczki po Bijapurze. Chociaż nasz sympatyczny przewodnik (zdjęcie 9) chciał nas namówić na jeszcze jeden dzień. Angielskiego nauczył się sam, bo pracę przewodnika zaczął jeszcze w czasach kiedy nie uczono angielskiego w szkole a może i do szkoły nie chodził...Kolejny przewodnik Raja w kolejnym mieście. |
|